Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu
Czas na nocnik

Czas na nocnik

Postawmy się na chwilę w miejscu dziecka. Dorośli dają nam regularnie jeść. Wykonują nad nami dziwne czynności. Pieszczą nas, coś mówią, są przy zasypianiu i nawet wiedzą, co zrobić, żeby było nam zasnąć wygodnie. Dbają zawsze o to, żeby w pieluszce było sucho. Nie lubimy, kiedy jest mokro. Aż tu nagle zaczynają mówić ciągłe coś o nocniku. Każą na niego wchodzić, nie podoba im się, że robimy siusiu i kupkę. Można zwariować! Można. Bo niby skąd malec ma wiedzieć, że korzystanie z nocnika to wymóg wręcz konieczny? Niby do czego? Do tej pory było dobrze, teraz musi się gimnastykować i zawsze pamiętać, żeby zdążyć powiadomić kogoś, że chce na nocnik. A przecież nie chce. No właśnie, nie da się dziecku tak od razu tego wszystkiego wytłumaczyć.

czas_na_nocnik.jpgMoże nawet się nie da w ogóle. Nie ukrywajmy, że argumenty stosowane przez dorosłych podczas treningu czystości są dla dzieci zupełnie bezsensowne. Najlepiej zacząć powoli, od oswajania z czymś tak dziwnym jak nocnik. Bo co to właściwie przypomina dziecku? Nic. Pokarzmy, że na tym dziwadle wygodnie można usiąść, pokarzmy jak się to robi, że podobne dziwadło, tylko większe, stoi w łazience. Nauczmy dziecko nazywać czynności, które wykonuje się na nocniku, a których nie było do tej pory nawet zawsze świadome. Niech nas naśladuje, to jego naturalna skłonność. Mówmy, że tata idzie zrobić to i owo na nocnik do łazienki. Kiedy uda się dziecku, pewnie przypadkowo, zrobić to i owo na nocniku, doceńmy ten fakt, zaznaczmy, że zrobił coś dobrego. Z czasem przypadek i dziwne zachowanie stanie się nawykiem, pewne stany organizmu zaczną być rozpoznawalne, kontrolowane i załatwiane na…

na nocniku.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *